„Pomocy”. Recenzja filmu – Zasoby ludzkie

Filip Mańka01 lutego 2026 13:49
„Pomocy”. Recenzja filmu – Zasoby ludzkie

Trochę musieliśmy na to poczekać, ale w końcu – Sam Raimi nakręcił nowy film. Tym razem odłożył pelerynę superbohatera na bok na rzecz krwawego survival thrillera na bezludnej wyspie z Rachel McAdams i Dylanem O’Brienem w obsadzie. Czy Pomocy to spełniony powrót Raimiego do kina gatunkowego?

Film Sama Raimiego zawiera zdecydowaną poradę dla tych, którzy nie żyją w dobrych stosunkach z paniami z HR-u (albo z księgowości, już sami nie wiecie). Nie zadzierajcie z nimi. Może się okazać, że uratują wam tyłek, gdy nad Tajlandią rozbije się wasz odrzutowiec, przez co wylądujecie na bezludnej wyspie, pozostawieni na pastwę losu i bez elementarnej wiedzy przetrwania. Babka, na którą krzywo patrzycie w socjalu, rozpali wówczas za was ognisko, ugotuje obiad, a przy okazji wybuduje szałas. 

Taką lekcję życia przeżyła postać Bradleya Petersona (Dylan O’Brien). Świeżo upieczony CEO wielkiej firmy (po tatusiu, a jak inaczej), który ma nie po drodze z Lindą Liddle (Rachel McAdams). Kobieta jest piekielnie utalentowaną pracownicą działu strategii, która za niejednego korporacyjnego aparatczyka odwalała brudną robotę. Ta fucha miała przynieść jej w końcu upragniony awans – obiecany przez tatę Bradleya. Syn po śmierci ojca miał jednak swoje plany, a poza tym Linda mu nie pasowała, bo ubiór czy zapach nie ten. Ogólnie cała ona.

Role odwróciły się, gdy dwójka zwaśnionych współpracowników zostaje uwięziona na bezludnej wyspie. Na szczęście – lub nieszczęście Bradleya – Linda to prawdziwy MacGyver. Na coś w końcu przydały się jej dziesiątki książek o przetrwaniu czy miłość do programu Survivor, za którą całkiem niedawno została wyśmiana. Karma powróciła na czas.

Rachel McAdams fot. Pomocy, reż. Sam Saimi, dys. Disney Polska, 2026
fot. Pomocy, reż. Sam Saimi, dys. Disney Polska, 2026

Pomocy prawie przemknęło poza moim radarem. 

Byłem dość zdziwiony byłem, gdy jakiś czas temu zobaczyłem w kinie zwiastun Pomocy i okazało się, że premiera jest tuż za rogiem. Choć nieco większe zaskoczenie wywołało we mnie to, jak nudno się zapowiada. A jak większość z was pewnie wie, kino Sama Raimiego z reguły nudą nie powiewa. Oczywiście są wyjątki, pewne potknięcia, ale nawet w nich sznyt twórcy Spider-Manów można było z łatwością wyłapać.

Najnowszy film stanowi powrót reżysera po 17 latach do kina gatunkowego, więc apetyt na dawkę krwawej i horrorowej jatki, z której słynie reżyser Martwego zła, tym bardziej był wysoki. I ją właśnie otrzymaliśmy. Ale też trochę nie. Po spokojnym wstępie, Pomocy z hukiem przenosi nas do głównej części filmu. Na gore i tryskającą po kątach krew nie ma co narzekać. Dla osób, które liczyły na B-klasowego popcorniaka, mam dobre wieści. Raimi w tej materii nie rozczarowuje. Czuć, że reżyser stęsknił się za takim kinem i gatunkową breją, ale czy paliwa wystarczyło mu na cały film?

Bo choć w paru scenach klimat zionie kinem Raimiego – charakterystycznymi dla niego pędzącymi kamerami, ekstremalnymi zbliżeniami czy kreskówkową przemocą, to na tle całości jest to jedynie wersja demo. Cień dawnego Raimiego, który nieśmiało wychyla się zza kamery. Reżyser sprowadził na plan swoich ludzi. Zdjęciami zajął się Bill Pope, legenda operatorki. Za montaż odpowiadał Bob Murawski – stały współpracownik Raimiego, a Danny Elfman skomponował muzykę. Kto wie, może Raimi zebrał ich z myślą „teraz im pokażemy!” po tym całym, marvelowym zamieszaniu sprzed kilku lat. Poza paroma scenami, film wygląda i prezentuje się dość biednie.

Rachel McAdams fot. Pomocy, reż. Sam Saimi, dys. Disney Polska, 2026
fot. Pomocy, reż. Sam Saimi, dys. Disney Polska, 2026

Film nie woła jednak o pomoc, bo mimo tych bolączek, Raimi dowozi solidną rozrywkę.

Głównie w tym zasługa duetu aktorskiego McAdams – O’Brien, którzy od pierwszych chwil czują konwencję, wzajemnie nakręcając się ze sceny na scenę. McAdams to kopalnia nieskrępowanej energii, cringe’u, ale i uroku, który potrafi przyświecać jej nawet spod przetłuszczonych włosów. Postać rozkwita na bezludnej wyspie, odnajdując tam prawdziwe ukojenie od zepsutego oraz nieuczciwego kapitalistycznego świata – symbolicznie reprezentowanego przez rozkapryszonego bohatera O’Briena.

Tym razem nie demon zaklęty w księdze, a drugi człowiek jest źródłem zła. Raimi nie sili się na poszukiwanie nadziei. Mieliśmy już czas, by stać się lepszymi ludźmi, spojrzeć za siebie, ale straciliśmy tę szansę. Pomocy zatem słusznie reinterpretuje tropy kina survivalowego. Może i łatwiej byłoby się zakolegować z piłką od siatkówki oraz w samotności wyczekiwać na przypływającą na ratunek łódź, ale naprzeciwko nas stoi, niestety, drugi człowiek.

W tym scenariuszowym kluczu Raimi podjął parę dobrych decyzji. Konflikt nie jest tak oczywisty, jak mogłoby się wydawać. Bohaterka McAdams, mimo pierwszych sygnałów, nie jest krystaliczna. Mało kto w pędzącym na złamanie karku systemie może świecić moralnym przykładem. Przynajmniej do pewnego momentu, bo gdy szala wyraźnie przechyla się na stronę „słabszej jednostki” w wykreowanej na nowo rzeczywistości, na nowych zasadach, to przekroczy się wszelkie granice, aby ten stan utrzymać.

Dylan O'Brien fot. Pomocy, reż. Sam Saimi, dys. Disney Polska, 2026
fot. Pomocy, reż. Sam Saimi, dys. Disney Polska, 2026

Od pewnego momentu narracja dość drastycznie zbacza z wyznaczonej ścieżki. 

Trochę tak, jakby Raimiemu zabrakło pary lub poszukiwał wygodnego dla dramaturgii bodźca. Spycha to Pomocy z klifu prosto w przepaść. Jedni powiedzą, że to przecież cały Raimi. Drudzy, w tym ja, przełkną z niesmakiem ślinę podczas zakończenie, które upycha za dużo. Pewne elementy skojarzyły mi się z najgorszymi plot twistami ostatnich lat w tym gatunku, jak w nieszczęsnej Wyspie fantazji

Nie jest oczywiście tak źle. Ciężko, aby było. Pomocy obroniłoby się natomiast bez pewnych elementów fabularnych, które zaburzają rytm całości i są spektaklem dla samego spektaklu. Niektóre z tych pomysłów mają pewną logikę scenariuszową, ale niestety w tej odsłonie nie działają tak dobrze, jak można by oczekiwać. Raimi spóźnia się z przesłaniem o parę lat, a psychologia, która rysowała się w tle przez ostatnie dwie godziny, zostaje nieznacznie podkopana.

Pomocy to niezły popcorniak. Fani reżysera znajdą coś dla siebie w dopatrywaniu się coraz to kolejnych formalnych cech jego twórczości, ale po wyjściu z kina pozostaje spory niedosyt. Czy na pewno na taki popis Raimiego czekaliśmy tyle lat? Coś tu nie gra. Niby wszystko leży na swoim miejscu, ale widzowi doskwiera przeświadczenie, że to jedynie solidnie wykonana praca domowa. Puszczająca oczko w stronę fanów, to fakt, ale poza wspominaniem starych dobrych czasów, Pomocy nie ma zbyt wiele do zaoferowania.

Pomocy od piątku jest wyświetlane w kinach.

Jeśli podoba się Wam nasza praca oraz działalność i chcecie nas wesprzeć, możecie nam postawić wirtualną kawę. To nam bardzo pomoże w rozwoju!Postaw mi kawę na buycoffee.to