Aurora Raven była seryjną morderczynią, która zabijała istoty o czarnej duszy. W końcu stało się to, co było nieuniknione. Aurora została pojmana i skazana na pięćset lat w więziennym królestwie Vinculi.
Zrozumiała, że śmierć jej siostry pozostanie na wieki niepomszczona. Caius, jeden z Monarchów, był sławnym królem Umbry. Został zamknięty we własnym królestwie za zbrodnię, której nie popełnił. Kiedy przed jego obliczem stanęła morderczyni skazana za trzynaście zabójstw, jej twarz przypomniała mu wszystko, czego z całego serca nienawidził. Wkrótce jednak zaczęła go ciekawić. Wreszcie sam przed sobą musiał przyznać, że w tej ciekawości jest coś więcej. Książka otrzymana dzięki współpracy z wydawnictwem Editio.
Obecny rynek wydawniczy jest zalewany z każdej strony kolejnymi książkami fantasy. Autorzy wręcz biją się o to, kto wymyśli lepszego bohatera, z którym będą mogły sympatyzować jego czytelniczki. Niestety nie da się ukryć, że większość takich wymyślonych postaci stanowi lustrzane odbicie swoich poprzedników. Każdy kolejny słynny książkowy bohater musi być nieco wyższy, jeszcze bardziej umięśniony i nieco bardziej złośliwy.
W Królu Umbry poznajemy właśnie książkowy przykład takiej persony. Caius to słynny król, który nie kryje swoich wdzięków i parszywego charakteru. Już od pierwszych stron możemy spodziewać się, jak zakończy się jego konflikt z główną bohaterką. Ich nienawiść szybko przemienia się we flirt i wzajemne zaangażowanie. Aurora zaczyna ufać dobrym zmiarom króla i pozwala mu zbliżyć się do siebie. Sama książka początkowo wydaje się być całkiem interesująca. Świat stworzony przez autorkę Jamie Applegate Hunter może zaintrygować czytelnika i zachęcić go do poznawania historii Monarchów i pozostałych światów. Jednak, jak to często bywa w tego typu literaturze, relacja romantyczna spycha na boczny świat uroki magicznego królestwa i każe nam skupić na rozwijającym się uczuciu.
Ta książka nie wyróżnia się niczym ciekawym, jeśli porównamy ją do innych wychodzących nowości. Jej potencjał szybko wygasa i pozostawia nas z kolejną ckliwą historią, która odhacza wszystkie wymagane punkty w typowym romansie. Od nienawiści do miłości, potrzeba chronienia siebie nawzajem i oczywiście wisienką na torcie musi być różnica wzrostu. W końcu każdy silny mężczyzna musi mieć ponad dwa metry. Nie chciałabym tylko narzekać na tę pozycję, jednak w dobie obecnego rynku Król Umbry przepadnie w gąszczu o wiele ciekawszych i lepiej napisanych historii. Nie posiada w sobie niczego wyjątkowego, czym mógłby przyciągnąć czytelnika.
Są aspekty, które sprawiły, że moja wiara w Króla Umbry trwała aż do ostatnich stron. Główna bohaterka po początkowym byciu straszną seryjną morderczynią, ukazuje się nam jako ciepła i kochana osoba, gotowa poświęcić własne życie za swoich bliskich i przyjaciół. Jej trasnformacja stanowi ciekawą odmianę, szczególnie kiedy możemy patrzeć na nią oczami jej wybranka. Caius był jej największym wrogiem, jednak sam z każdym dniem zdaje sobie sprawę, jak niesłusznie ocenił swoją nową poddaną. Dostrzega, jak wiele cech ich łączy i mężczyzna sam nie wie, czy zaczyna mu się to podobać, czy jednak go to przeraża.
Jak pisałam wyżej liczyłam, że zakończenie tej książki przyniesie mi jakieś większe zaskoczenie, dzięki czemu odnajdę w sobie pokłady siły, aby sięgnąć po kolejny tom. Niestety także tym razem ostatnie sceny zawodzą po całości. Mogę wymienić z głowy przynajmniej pięć książek, które kończyły się w podobny sposób i zrobiły to zdecydowanie lepiej. Nie mam już cierpliwości na czytanie kolejnej książki o pozornie innej tematyce, kiedy tak naprawdę jej historia nie różni się niczym wyjątkowym. Trudno mi szukać tutaj więcej pozytywów, oprócz głównej bohaterki i ciekawie wykreowanego świata.
Ostatecznie Król Umbry to kolejna książka fantasy, która kreuje się na coś świeżego, a pozostaje pustą wydmuszką. Ciekawy opis nie jest w stanie załatać dziur w fabule i banalnych dialogów, które padają między bohaterami. Wątki seksualne nie zostały napisane najgorzej, jednak książka nie potrzebuje ich aż tylu, aby brnąć dalej z fabułą. Myślę, że nie sięgnę po kolejny tom, za dużo rzeczy mnie wymęczyło i zniechęciło, aby wracać do tego magicznego królestwa.